niedziela, 31 maja 2015

Crumble z rabarbarem i truskawkami






Moje dziecko we wszystkim musi być pierwsze.
Pierwsze przy drzwiach, pierwsze w domu, pierwsze zjeść (ale nie zupę), pierwszy, najlepszy, najszybszy.
Postanowił również stanąć na podium jeśli chodzi o ilość chorób i dni spędzonych w tym roku w domu. 
Zdetronizował dzieci przyjaciółki, o których zawsze myślałam że nikt nie choruje tak dużo jak one. Myślałam tak do czasu, aż moje wpadło w wir zapaleń oskrzeli, katarów czy wirusów rota, którego przechodzi aktualnie.
Kiedy to się skończy? 
Nie chcę być źle zrozumiana, przecież nie winię mojego dziecka że znów coś złapało, ale ta bezsilność mnie dobija. To że kompletnie nic nie można zaplanować, bo nagle się okazuje że dziecko wstaje z gorączką, choć poprzedniego dnia było absolutnie zdrowe. Więc zamiast pierwszy wolny weekend w maju spędzać na działce, spotkaniach z przyjaciółmi, tudzież bezcelowemu spacerowaniu po mieście, kursuję między kuchnią a toaletą i próbuję przekonać syna że smecta nie jest taka zła (choć naprawdę jest paskudna).

Całe szczęście że mam ogródek, wymykam się do niego gdy mały zalega na kanapie przed kolejną bajką (a tak!) i resetuję się. Siedzę na huśtawce w cieniu akacji, patrzę na rododendrona który pięknie zakwitł i czytam książkę pożyczoną od siostry ( no właśnie, chyba coś przeczuwała gdy w piątek wręczyła mi ich siedem, mówiąc: weź, weź przydadzą się ). 
Na kolanach trzymam ciepłą miseczkę crumble z rabarbarem i truskawkami, choć obiecałam sobie że naprawdę ograniczę słodycze, wszak został niepełny miesiąc do wakacji (ale kogo ja chcę oszukać, mam bardzo słabą "silną" wolę).
Kwaskowate owoce, schowane pod słodziutką chrupiącą kruszonką to moja nagroda.
Crumble nie jest najładniejszym deserem, nie ułożymy go ładnie na talerzu, ale czy to ważne?
Zwykle robię go w większym żaroodpornym naczyniu, teraz miało być ładniej i postawiłam na dosyć płaskie tartaletki, nie pomyślałam że podczas pieczenia gorący sok będzie kipiał z naczynek. Także rada na przyszłość: nie można używać zbyt niskich form i nakładać do pełna, bo crumble podczas pieczenia trochę rośnie.

No dobrze, odpoczęłam. Czas wcisnąć dziecku kilka łyżeczek smecty.






Składniki:

750 g rabarbaru pociętego w 1 cm kawałki (u mnie pół na pół z truskawkami)
50 g drobnego cukru
1 łyżka masła 
1 łyżka ekstraktu z wanilii 
1 łyżka skrobi ziemniaczanej lub kukurydzianej
 
Na crumble:

150 g mąki pszennej 
1 łyżeczka proszku do pieczenia  
110 g zimnego masła w kawałkach
 3 łyżki cukru waniliowego lub zwykłego 
3 łyżki cukru demerara 
 
Pokrojony na centymetrowe kawałki rabarbar wrzucić do garnka z truskawkami, cukrem, masłem, wanilią i skrobią. Całość wymieszać i podgrzewać na małym ogniu przez około 5 minut - do momentu, gdy masło się roztopi, a całość będzie apetycznie różowa. Przełożyć wszystko do formy; jeśli forma nie jest szczelna, lepiej uszczelnić ją folią aluminiową.
Mąkę i proszek do pieczenia wsypać do naczynia, dodać schłodzone i pokrojone w kostkę masło i rozetrzeć je z mąką. Ciasto powinno przypominać kruszonkę. Wsypać cukry, widelcem wymieszać je z ciastem. Masę z rabarbarem posypać powstałą w ten sposób kruszonką.
Piec w temperaturze 190ºC przez około 35- 45 minut do złocistego brązu. Może się zdarzyć, że trochę rabarbarowego soku wypłynie na kruszonkę. Przed podaniem ochłodzić przez około 15 minut.
Smacznego.
źródło: moje wypieki



poniedziałek, 18 maja 2015

Na dobry początek tygodnia: naleśniki z serem i truskawkami




Już są, choć ich cena przyprawia o zawrót głowy - nasze polskie truskawki. Pachnące i słodziutkie, nie sposób im się oprzeć. Do koktajli, ciast (choć myśl o niedługim wyjeździe sprawia, że zdecydowanie mniej słodkich wypieków trafia do mojego piekarnika w ostatnim czasie), do kompotów lub zupełnie solo.
Tym razem wylądowały w formie musu do naleśników, ot zmiksowane i potraktowane odrobiną cukru.
Czy może być coś lepszego?
 

Przepisów na naleśniki jest mnóstwo i choć w każdym są jajka, mleko, woda i mąka to w smaku wychodzą inne.
Zdarza mi się wypróbować nowy przepis, pokombinować z proporcjami, jednak nieustannie od lat wracam do jednego przepisu z książki "Kuchnia polska". To mój ulubiony i sprawdzony przepis.

Naleśniki 10szt:
20 dag mąki
2 jajka
1 szklanka mleka
1 szklanka wody mineralnej
1 łyżka oliwy lub topionego masła
2 łyżeczki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli

Składniki zmiksować i odstawić na 30-60 minut.
Smażyć na dobrze rozgrzanej patelni z odrobiną oleju.
Smacznego.



poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Spring time!









Spring Time!
Dwa miesiące do wakacji. Cudownie.
Dwa miesiące do sezonu na bikini. I tu już mniej wesoło.
Rozsądek mówi: nie piecz żadnego ciasta, ale dłonie już zagniatają mąkę z jajkami i masłem.
Zjem tylko kawałek, no może dwa. Resztę rozdamy, wpadniemy do przyjaciół na herbatę w niedzielne popołudnie. Szarlotka będzie pasować idealnie.
Niby waga od lat stoi w miejscu, ale nie oszukujmy się to nie jest to samo 36 co kilka lat temu.
Albo ubrania się skurczyły, albo firmy odzieżowe inaczej pojmują teraz rozmiar S. Jest jeszcze trzecia opcja... ale wolę o niej nie myśleć.
Z dnia na dzień coraz więcej zieleni i chyba już czas wystawić rower z piwnicy. Jeszcze tylko kilka stopni na termometrze więcej i ruszymy na wieczorne wycieczki... do osiedlowej cukierni na lody ;-)

Tymczasem zostaję przy szarlotce.
Przepis tutaj. Piekłam w trochę mniejszej blaszce niż w przepisie, a jabłka starłam na tarce.
Smacznego!








czwartek, 9 kwietnia 2015

Dobra babka nie jest zła. Drożdżowa babka Magdy Gessler







Składniki:
na dużą i wysoką formę do baby o średnicy ok. 28 cm

1/2 szklanki mleka
40 g świeżych drożdży
3 całe jaja
2 żółtka
szczypta soli
100 g cukru
100 g miękkiego masła
2 szklanki mąki pszennej
skórka starta z 1 cytryny
1/2 szklanki posiekanych bakalii (morele, rodzynki, żurawina itp.)
 
dodatkowo:
100 g cukru pudru
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżka wody
kandyzowana skórka pomarańczy, rodzynki  do ozdoby
 
 
W letnim mleku rozpuścić drożdże, dodać 1/3 szklanki mąki oraz 1 łyżeczkę cukru, zamieszać całość i odstawić w ciepłe miejsce na ok. 10 minut, aby zaczyn zaczął pracować.
Do miski dodać całe jaja oraz żółtka i wraz z cukrem ubić na puch, następnie dodać startą skórkę z wyparzonej cytryny oraz sól i chwilę ucierać.
Kolejno dodać wyrośnięty zaczyn i pozostałą mąkę, miksować ok. 5 minut (końcówki haki- do ciasta drożdżowego) aż ciasto będzie miało jednolitą konsystencję.
Na końcu dodać masło pokrojone w mniejsze kawałki oraz bakalie obtoczone w mące i mieszać do połączenia się składników.
Tak przygotowaną masę pozostawić w misce, przykryć czystą ściereczką i odstawić na ok. 45 minut w ciepłe miejsce, aż ciasto podwoi swoją objętość.
Formę z kominem posmarować masłem i posypać mąką, przełożyć ciasto i pozostawić jeszcze na ok. 15 minut, następnie włożyć do nagrzanego do 180 stopni C piekarnika i piec przez ok. 30-40 minut do tzw. suchego patyczka.
Jeżeli w trakcie pieczenia wierzch baby za bardzo się przyrumieni należy przykryć go folią aluminiową i kontynuować czynność. Gotową babkę pozostawić w formie na kilkanaście minut, następnie przełożyć na kratkę i udekorować lukrem i bakaliami.
Smacznego.
źródło: kobiece inspiracje
 




niedziela, 5 kwietnia 2015

Mazurek malinowo kawowy




Mój pierwszy mazurek.
Zależało mi by nie był przesadnie słodki, bez grubej warstwy lukru, by bardziej przypominał tartę.
Połączenie kwaskowatych malin i kawowego musu zaintrygowało mnie, więc pośród setek przepisów dostępnych w internecie, wybrałam właśnie ten.
Cieniutki kruchy spód, piekłam kilka minut dłużej niż autorka. Ciasto jest bardzo plastyczne, nie ma problemu z wyłożeniem formy i jest go trochę więcej niż potrzeba do tej wielkości formy, więc można 1/3 zamrozić bądź upiec dwa spody to tartaletek.
Jedyne zastrzeżenie mam do konsystencji musu, który jest zbyt mazisty, może należałoby zmniejszyć ilość śmietanki?
Tak czy inaczej, smak jest najważniejszy a ten mazurek jest przepyszny!








Kruchy spód:

250 g mąki pszennej
150 g zimnego masła
50 g cukru pudru
1 żółtko
2 łyżki zimnej wody

Warstwa malinowa:

500 g gęstej, dobrej jakości konfitury malinowej

Mus kawowy:

150 ml śmietanki kremówki (najlepiej 36%)
200 g dobrej jakości białej czekolady
2 łyżki miałkiej kawy rozpuszczalnej
1 pełna łyżka masła 

Masło ścieramy do mąki wymieszanej z cukrem na grubych oczkach tarki a następnie dodajemy żółtko oraz wodę i zagniatamy gładkie ciasto.
Miękkie ciasto wałkujemy na podsypanej mąką stolnicy i wykładamy nim formę na tartę o średnicy 25 cm (również lekko podsypaną mąką) i  wstawiamy do lodówki na 2-3 godziny (u mnie stało w lodówce całą noc) a następnie wstawiamy ją do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy około 20 minut. Ciasto powinno być rumiane, ale niezbyt mocno spieczone. Upieczone ciasto odstawiamy do całkowitego wystygnięcia. 
Konfiturę przekładamy do małego rondelka i gotujemy cały czas mieszając przez około 7 minut. Po zdjęciu z ognia odstawiamy ją na około 10-15 minut (od czasu do czasu mieszając) i wciąż ciepłą, płynną konfiturę przelewamy na wystudzone ciasto i odstawiamy do całkowitego wystudzenia i zastygnięcia. 
Śmietankę oraz masło umieszczamy w rondelku i podgrzewamy do chwili aż masło się rozpuści a śmietanka będzie mocno podgrzana (ale nie powinna się zagotować). Do gorącej śmietanki wsypujemy kawę i energicznie mieszamy rózgą aby wszystkie grudki się rozpuściły a następnie dodajemy połamaną czekoladę i nadal mieszamy do czasu aż się rozpuści. Gładką, jednolitą masę wylewamy na zastygniętą konfiturę. 
Kiedy masa kawowa wystygnie, mazurka wkładamy do lodówki na 2-3 godziny, a następnie dekorujemy według własnego uznania. Mazurek ponownie umieszczamy w lodówce i chłodzimy cała noc.
Smacznego
źródło: gotowanie cieszy





Wesołych Świąt!