środa, 12 marca 2014

Śniadanie. Tosty francuskie.



Dopadło mnie przesilenie wiosenne. Tak to sobie tłumaczę.
Nie mam na nic siły, energii wystarcza na ogarnięcie mieszkania, spacer z psem to konieczność.
I na nic się zdaje piękna wiosenna pogoda, bo ja mam ochotę tylko spać. Jak dziecko, wybija południe a ja walczę ze snem.  I nic nie mogę na to poradzić.
Może za wcześnie wiosna przyszła? Chyba nie jestem jeszcze gotowa. 
Wiem jak to brzmi, w tamtym roku marudziłam na śnieg który padał do maja, w tym marudzę na to że wiosna tak wcześnie. 
Choć nie, to nie o pogodę chodzi. 
Muszę się obudzić, założyć trampki, ciepłą bluzę zamiast kurtki i wyjść z domu, pojeździć na rowerze, pójść z psem na spacer do lasu... ale, może jutro bo dziś nie mam siły.

Nie mam też ochoty na gotowanie, więc ograniczam się do prostych dań. 
A wiadomo, w prostocie tkwi moc, więc czasem zwykły kawałek trzydniowej chałki może się zamienić w prawdziwą ucztę.




Tosty francuskie Nigelli Lawson

Składniki:


2 jajka
4 łyżeczki ekstraktu waniliowego lub pól opakowania cukru waniliowego
60ml pełnotłustego mleka
4 kromki jasnego pieczywa (ja użyłam chałki)
25g masła, plus parę kropel oleju do smażenia
50g drobnego cukru

Roztrzepać jajka z mlekiem i ekstraktem w płaskim naczyniu.

Zamoczyć pieczywo w mieszance z jajek dłuższą chwilę z każdej strony.

Rozgrzać masło z olejem na patelni i usmażyć na niej nasączone pieczywo, na złoty kolor.

Wysypać cukier na talerz i obtoczyć w nim usmażony chleb, z każdej strony (pominęłam cukier, dla mnie to już za dużo słodyczy).
Można posypać cukrem pudrem, lub podać z ulubioną konfiturą.
Smacznego.



piątek, 7 marca 2014

Krokiety z mięsem i pieczarkami










Składniki na 16 sztuk:
Farsz mięsno-pieczarkowy:
500 g mięsa z rosołu, najlepiej drobiowego

500 g pieczarek
2 niewielkie cebule
2 łyżeczki masła sklarowanego
ugotowane warzywa z rosołu (1 marchewka, 1/2 pietruszki)
1/2 szklanki rosołu
1 jajko

Pieczarki oczyścić szczoteczką lub gąbką, pokroić na mniejsze części. Cebulę obrać i pokroić w drobną kosteczkę. Pieczarki i cebulę wrzucić na dobrze rozgrzaną patelnię z dodatkiem masła i na większym ogniu przyrumienić krótko smażąc, mieszając co jakiś czas. Na końcu doprawić solą i pieprzem do smaku. Mięso, pieczarki i cebulę a także włoszczyznę zmielić w maszynce do mięsa, wyłożyć na patelnię, dodać rosół, sól, pieprz do smaku, wymieszać. Po ostudzeniu dodać jajko, wymieszać. 

Farsz dzielimy na 16 części i smarujemy nim 16 naleśników. Zwijamy: najpierw zakładamy do środka dwa przeciwległe boki naleśnika na około 2 cm, następnie zwijamy całego naleśnika zaczynając od jednej z niezłożonych części naleśnika.
 
Ciasto naleśnikowe:
300 g mąki
4 jajka
500 ml mleka
1/2 łyżeczki soli
3 łyżki oleju lub roztopionego masła
woda mineralna, około 1 szklanki


Mąkę, jajka, mleko i sól zmiksować, odstawić na pół godziny. Po tym czasie dodać olej oraz wodę mineralną w takiej ilości aby uzyskać odpowiednią gęstość ciasta. Naleśniki smażyć na cienkiej i dużej patelni naleśnikowej. Nalewamy porcję ciasta i poruszając patelnią rozprowadzamy ciasto po powierzchni. Smażymy przez około 1 minutę, gdy masa się zetnie a spód zarumieni odwracamy naleśnika na drugą stronę i smażymy jeszcze przez około 1/2 minuty do zrumienienia.
 

Panierka i smażenie:
2 jajka
 sól
 bułka tarta
 masło klarowane do smażenia



Jajka roztrzepać widelcem w głębokim talerzu z dodatkiem soli. Do drugiego talerza nasypać bułki tartej. Maczać krokiety w jajku a następnie obtaczać w bułce tartej. Smażyć na średnim ogniu na rozgrzanym maśle klarowanym (najlepiej na minimum 2 - 3 milimetrowej warstwie tłuszczu) po około 1,5 minuty z każdej strony (obsmażać z 4 stron), w razie potrzeby dodawać więcej masła w trakcie smażenia. 
Smacznego.
źródło: kwestia smaku




środa, 5 marca 2014

Racuchy z jabłkami




Składniki: 
1,5 szklanki mąki 
1 szklanka mleka 
1 duże jajko 
1 łyżka oleju (dodana do ciasta) 
1 łyżeczka proszku do pieczenia 
cukier waniliowy
0,5 łyżeczki soli 
1 łyżeczka cynamonu 
2 jabłka

Składniki dokładnie wymieszać w misce.
Jabłka obrać i pokroić w plasterki. Dodać do ciasta. Na patelni rozgrzać olej. Racuchy smażyć na złocisty kolor.
Podawać posypane cukrem.
 




czwartek, 27 lutego 2014

Pączki pieczone



Szpitale bywają różne, wiadomo. Są wyremontowane z nowoczesnym sprzętem i są takie w których "tynk sypie się na głowę" a sala operacyjna wygląda jakby była przeniesiona ze średniowiecza. Miałam okazję poznać te pierwsze i te drugie niestety również.
Teraz spędziłam trzy dni w jednym z warszawskich szpitali i jedna myśl mi się nasuwa: dlaczego to wszystko jest tak strasznie niezorganizowane?
Najpierw spędzam kilka godzin na izbie przyjęć. Nie ma wolnych łóżek, bo nie ma przygotowanych wypisów. W końcu trafiam na oddział i mam szczęście: sala sześcioosobowa z własną łazienką. To jest coś, bo pozostałych kilka sal ma wspólną łazienkę na korytarzu. Krótka informacja od pielęgniarki co o której zażyć... i koniec. Brak jakiegokolwiek zainteresowania przed operacją i co gorsza po. Czy mogę już wstać po narkozie, czy mogę jeść... Na szczęście jest obchód lekarzy rano i wieczorem, więc można się czegokolwiek dowiedzieć.
Godziny przyjęć? Nie istnieją. Każdy może wejść na oddział, o której chce i siedzieć do nocy. 
W końcu mogę wyjść. Ja od rana czekam na wypis a na korytarzu nowe pacjentki czekają na miejsce.
Po kilku godzinach wychodzę bez wypisu. Mam dość.
Następnego dnia mąż jedzie po wypis, dostaje od razu, bez sprawdzenia kim jest choć pielęgniarka widzi go pierwszy raz na oczy...

Na szczęście jestem już w domu.
Dziś tłusty czwartek, obiecałam synkowi że zrobimy pączki. Nietypowe, bo pieczone.
Są naprawdę pyszne i na pewno zdrowsze od tych tradycyjnych, smażonych w głębokim tłuszczu.





Składniki, 16 sztuk:

Ciasto:
100 ml ciepłego mleka

50 g świeżych drożdży
370 g mąki pszennej (tortowej lub do wypieków drożdżowych)
50 g cukru
3/4 łyżeczki soli
3 jajka
170 g masła


oraz:

 jajko do posmarowania
około 300 g miękkiej marmolady o smaku różanym lub marmolady truskawkowej ewentualnie wieloowocowej
lukier pomarańczowy: 200 g cukru pudru, sok i skórka z pomarańczy, sok z cytryny, smażona skórka pomarańczowa lub konfitura pomarańczowa
papilotki (jak do muffinów) o średnicy 5 cm mierzone po dnie
cienka szklanka lub metalowa obręcz do wycinania ciastek o średnicy 7,5 cm

Uwaga: drożdże, masło i jajka wyjmujemy wcześniej z lodówki aby się ociepliły. Masło kroimy na kawałki i tak ocieplamy.
 

Z drożdży zrobić rozczyn - wymieszać ciepłe mleko, pokruszone drożdże, 1 łyżeczkę cukru i 1 łyżkę mąki, odstawić do wyrośnięcia na 10 minut pod przykryciem ze ściereczki. Rozczyn ma się dość mocno spienić. Naczynie z drożdżami można wstawić do garnka z bardzo ciepłą wodą, to pomoże drożdżom wyrosnąć. Gdy drożdże wypełnią już cały kubek, wstawić go do miski z mąką.
Do większej miski przesiać mąkę, dodać cukier, sól i wymieszać. Następnie wlać rozczyn drożdży i wymieszać łyżką. Dodawać stopniowo jajka mieszając składniki drewnianą łyżką. Następnie wyrabiać ręką przez około 10 minut lub przez 7 minut za pomocą haka miksera (na 4 poziomie). Na koniec ciasto ma być gładkie.
Następnie dodawać po kawałeczki miękkie masło, cały czas wyrabiając rękami (około 10 minut) lub miksując hakiem (około 7 minut). Na koniec mamy otrzymać elastyczne i błyszczące ciasto, które będzie odklejało się (ześlizgiwało) z ręki i boków miski. Przykryć ściereczką i odstawić na 1 godzinę do wyrośnięcia (ciasto znacznie się napuszy).

Wyrośnięte ciasto uderzyć pięścią i szybko zagnieść ręką. Złączyć ciasto w jedną kulę (nie będzie sztywna), wyłożyć na blat podsypany mąką, przewrócić na drugą stronę i obtoczyć w mące. Dłońmi rozpłaszczyć ciasto na placek o grubości około 1 cm (ma nam wyjść 16 pączków), w razie potrzeby oprószyć blat i ciasto mąką aby ciasto się nie kleiło. Szklanką lub obręczą wyciąć pierwsze kółko. Rozpłaszczyć nieco w dłoni i na środek położyć pełną łyżeczkę marmolady. Złożyć kółko na pół, zlepić brzegi jak w pierogach a następnie zebrać łączenie w jednym miejscu. Ulepioną w ten sposób kulkę włożyć łączeniem do dołu do papilotki. Powtórzyć z resztą ciasta. Na koniec wycinki z ciasta zebrać w jedną kulkę i też wykorzystać.


Papilotki z pączkami układać na blaszce z wyposażenia piekarnika z zachowaniem odstępów (zmieści się połowa pączków, resztę pieczemy w drugiej partii). Pączki odstawić na 1/2 godziny do podrośnięcia (ciasto mniej więcej dwukrotnie zwiększy objętość).
Piekarnik nagrzać do 180 stopni C (góra i dół bez termoobiegu). Wierzch pączków posmarować roztrzepanym jajkiem (najlepiej ogrzanym w temp. pokojowej) i wstawić razem z blaszką do nagrzanego piekarnika do środkowej części. Piec przez 13-15 minut. Od razu wyjąć z piekarnika. Studzić przez około 10 minut, następnie polukrować. Upiec drugą partię pączków.


Lukier pomarańczowy: do miseczki wsypać cukier puder, dodać skórkę startą z pomarańczy (około 1/2 łyżeczki), łyżeczkę soku z cytryny oraz sok z pomarańczy w takiej ilości aby otrzymać lukier o odpowiedniej gęstości. Wymieszać ze smażoną skórką pomarańczową lub konfiturą (około 2-3 łyżki). 
Źródło: kwestia smaku










wtorek, 18 lutego 2014

Sernik z nutellą i czekoladą





Czasem żeby zrobić porządek trzeba najpierw nieźle nabałaganić. I dziś mamy właśnie taki dzień.
Kupiłam pojemniki na zabawki żeby zapanować nad kompletnym chaosem. Układamy więc: w jeden klocki lego, w drugi drewniane, w trzeci ciastoliny, w czwarty pociąg z torami, w piąty miasteczko. 
Odkładamy na bok zabawki z których Iwo już wyrósł, uwaga on sam je odkłada, dla małych dzieci.   Decyduje że jest stanowczo za dorosły na zabawę farmą czy na książeczki o koparkach. No tak, właśnie skończył cztery lata...
Zupełnie inaczej sprawy układają się jeśli chodzi o mojego męża. To przykład zbieracza - "nie wyrzucaj to się jeszcze przyda". Ciężki przypadek. To tłumaczy dlaczego mając całkiem sporą piwnicę, nie jestem w stanie tam upchnąć kartonu z bombkami. Nie wspominając o rowerach, czy sankach. Śmiem twierdzić, że on sam nie wie co tam jest!
Ale teraz go nie ma. Wyjechał na kilka dni. Korzystam z tej nieobecności i odkładam do worka koszulki które urosły z rozmiaru L do XL, skarpety które wyglądają na koronkowe choć z pewnością były bawełniane, kaktusa który dawno padł ale "zostaw, może jeszcze odbije", okropny wazon "co się na działkę przyda"... i tak się nie zorientuje. Powinnam zajrzeć też do piwnicy, ale się boje co mogę tam znaleźć.

Porządki porządkami, ale trzeba też znaleźć czas na małą przyjemność. 
Siadamy więc na dywanie i wcinamy sernik który piekliśmy wczoraj wieczorem. Z nutellą i czekoladą. 
Nie za słodki, w sam raz.
Nieobecność męża ma jeszcze jedną zaletę: jest nutella. Mogę spokojnie postawić słoiczek na kuchennym blacie i wiem że jutro też tam będzie :-)









Składniki na spód:
150 g ciastek digestive 
2 łyżki nutelli  
1/2 łyżeczki cynamonu
 
Tortownicę o średnicy 20 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Ciastka pokruszyć, dodać nutellę i cynamon, dokładnie wymieszać. Masę ciasteczkową wyłożyć do tortownicy i wstawić do lodówki na około 30 minut.

Składniki na masę serową:
500 g sera śmietankowego (3 - krotnie zmielonego) 
0,5 szklanki cukru (można dać więcej, jeśli ktoś lubi bardzo słodkie) 
3 jajka 
1 łyżka proszku budyniowego waniliowego 
1/4 szklanki kwaśnej śmietany 
100 g gorzkiej czekolady 
2 - 3 czubate łyżki nutelli (dałam 2)
 
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej lub mikrofali i ostudzić. Ser ubić z cukrem na gładką masę. Dalej ubijając dodawać jajka, proszek budyniowy i śmietanę. Masę podzielić na 3 części. Do jednej z nich dodać rozpuszczoną czekoladę, wymieszać. Do drugiej nutellę, zmiksować.
Kolejno porcjami nakładać masę serową na przygotowany spód. Najpierw, poczynając od warstwy najgęstszej - czekoladowa, potem warstwa z nutellą, na końcu warstwę białą (u mnie warstwa z nutellą i biała miały jednakową gęstość, zależy to od ilości dodanej nutelli, ja dałam tylko 2 łyżki).
Piec w temperaturze 180 stopni przez około godzinę. Można również od góry przykryć folią aluminiową. Sernika tego nie pieczemy do tzw. suchego patyczka. Wystarczy, że powierzchniowa warstwa sera będzie ścięta aż do środka. Najlepiej schłodzić kilka godzin w lodówce.
Smacznego.
źródło: moje wypieki



 

Zupa cebulowa


Jestem.
Obudziłam się z zimowego snu, bo od kilku dni mamy... wiosnę!
Zima w tym roku okazała się bardzo łaskawa, choć to jeszcze nie koniec i może nas zaskoczyć śniegiem. Oby nie, niech już tak zostanie.
Zaczęły się ferie a wraz z nimi kolejne przeziębienie Iwa. Ale jak wytrzymać w domu, gdy za oknem piękne słońce i 10 stopni na termometrze? Uciekamy więc z domu na krótkie spacery, nakarmić kaczki.
A po spacerze, z wypiekami na twarzy zajadamy się zupą. Nie byle jaką! Francuską. Cebulową.






Zupa cebulowa
1kg cebuli - obranej i pokrojonej w piórka
5 łyżek masła
1 łyżka oliwy
1 litr wywaru warzywnego, drobiowego lub wołowego lub woda
1/2 łyżeczki suszonego tymianku
sól i pieprz
opcjonalnie kieliszek białego wina

grzanki:
2 mini bagietki
kilka plastrów żółtego sera (najlepszy jest Gruyere, ale możemy użyć dowolnego)


Masło i oliwę rozpuszczamy na patelni. Dodajemy cebulę i dusimy ją na małym ogniu ok. 30 minut. Cebula ma mięknąć powoli. Mieszamy co jakiś czas.
Kiedy cebula zmięknie i stanie się złotobrązowa (od tego zależy ostateczny kolor zupy), dodajemy wywar, tymianek, sól i pieprz. Gotujemy 15 minut, a w tym czasie przygotowujemy grzanki:
bagietkę kroimy na kromki, na każdej układamy ser i wstawiamy do nagrzanego piekarnika na ok 10 minut, aż ser zacznie się topić.
Gotową zupę wlewamy do miseczek. Na wierzchu układamy grzankę z serem.
Smacznego.
źródło: white plate




poniedziałek, 16 grudnia 2013

Ciasto bananowo czekoladowe








Składniki:
100g gorzkiej czekolady
150g miękkiego masła
170g cukru muscovado 
3 jajka
175g mąki pszennej
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
25g kakao
2 duże banany, dojrzałe i rozgniecione widelcem


Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej (lub w garnuszku, ale należy uważać, by się nie przypaliła)
Masło utrzeć z cukrem na gładką i jasną masę. Dodawać po jednym jajku, dokładnie ubijając.
Przesiać mąkę, proszek i kakao i dodać do masy, wymieszać łyżką lub szpatułką.
Dodać banany i czekoladę, wymieszać.
Włożyć do wysmarowanej masłem keksówki (moja miała 28 cm) i piec w piekarniku nagrzanym do 180 st C przez 50-60 minut. Kiedy drewniany patyczek wbity w ciasto jest suchy, to znaczy, że ciasto jest upieczone. Ostudzić na kuchennej kratce, następnie zawinąć w folię lub papier.
Smacznego!
Źródło: white plate
 




sobota, 14 grudnia 2013

Waniliowa panna cotta





Składniki, 4 większe porcje (lub 6 mniejszych):

3 łyżeczki żelatyny w proszku
1 laska wanilii lub 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
250 ml śmietanki kremówki (dobrej jakości, płynnej, z kartonika, UHT, 30% lub 36%)
 250 ml pełnego mleka

80 g cukru
1 łyżka rumu (niekoniecznie)
1 łyżka białego wina (niekoniecznie)

Do podania: świeże maliny lub truskawki, mus lub sos owocowy


Żelatynę zalać 2 łyżkami zimnej wody i odstawić na 5 minut. Laskę wanilii przepołowić wzdłuż na pół i łyżeczką wyskrobać ziarenka.
Do rondelka wlać śmietankę kremową i mleko, dodać cukier, ziarenka wanilii i przepołowioną laskę lub ekstrakt z wanilii. Mieszając podgrzewać aż cukier się rozpuści.
Dodać rum i wino, doprowadzić do zagotowania i szybko odstawić z ognia. Dodać namoczoną żelatynę i mieszać energicznie przez około minutę, aż cała żelatyna się rozpuści.
Mieszankę wlać do 4 filiżanek (każda po 125 ml) lub 6 mniejszych naczynek. Odstawić do wystudzenia (można na dwór, gdy jest chłodno). Po ostudzeniu filiżanki przykryć kawałkiem folii i wstawić do lodówki do stężenia, na około 4 - 5 godzin, lub najlepiej na całą noc.
Aby ułatwić wysunięcie deseru z filiżanek, można je włożyć na sekundę do gorącej wody. Deser wyłożyć na talerzyk i podawać ze świeżymi owocami lub musem owocowym. Można też skropić syropem klonowym, posypać orzechami lub czekoladą. 
Smacznego.
Źródło: kwestia smaku




piątek, 6 grudnia 2013

To co dzieci lubią najbardziej, czyli chocolate chip cookies.






Pyszne czekoladowe ciastka, które w swojej ofercie ma większość sieciowych kawiarni.
Zamknięte w szczelnym pojemniku, pozostają chrupiące przez kilka dni.
Szybkie i łatwe do wykonania, ale uwaga: niech was nie korci aby upiec je wszystkie naraz... choć wydawałoby się że 18 ciastek zmieści się na jednej blaszce... podczas pieczenia ciasteczka mocno rozlewają się na boki. Przestrzegajcie też czasu pieczenia, ponieważ po wyjęciu z piekarnika ciastka są jeszcze miękkie i mogłoby się wydawać że trzeba je jeszcze chwilę dopiec... ciastka zastygają podczas studzenia.
Ja czekoladę dosyć mocno posiekałam, przez co ciasteczka nabrały ciemniejszej barwy. 


Składniki na 18 dużych ciastek:
100 g masła
1 pełna szklanka (155 g) mąki pszennej
1/3 łyżeczki soli
1/3 łyżeczki sody oczyszczonej lub proszku do pieczenia
80 g brązowego cukru
80 g białego cukru
1 jajko
2 łyżki cukru wanilinowego lub 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii

300 g czekolady (po 100 g białej, mlecznej i gorzkiej), 100 g czekolady można zastąpić orzechami włoskimi lub orzechami pecan


Jeśli masło było zimne należy pokroić je w kosteczkę i zostawić na 15 minut w temperaturze pokojowej.

Czekoladę połamać na kosteczki, a następnie każdą kosteczkę pokroić jeszcze na 4 części.
Piekarnik nagrzać do 160 stopni C. Przygotować dużą blachę (lub najlepiej 2 jeśli mamy), wyłożyć papierem do pieczenia.
Mąkę przesiać do miski, dodać sól, sodę, wanilię i wymieszać.
W drugiej misce ubijać masło z dodatkiem brązowego i białego cukru przez około 5 minut. Dodać jajko i ubijać jeszcze przez około 5 minut.
Dodać sypkie składniki i zmiksować, dodać posiekaną czekoladę i wymieszać dłonią lub łyżką.
Nabierać po około 2 łyżki masy (lub łyżkę do lodów), formować kulki wielkości gałki lodów i układać je na blaszce zachowując kilkucentymetrowe odstępy. Na jednej blaszce zmieści się nam około 9 kulek a z całej ilości masy ulepimy ich około 18 sztuk. Delikatnie - odrobinę, ok. pół centymetra - "uklepać", spłaszczyć palcami wierzch każdej kulki.
Pierwszą blaszkę z ciastkami wstawić do piekarnika (u mnie sprawdza się pieczenie na jednej półce wyżej niż środek piekarnika) i piec przez 14 - 15 minut, aż brzegi ciastek zaczną się rumienić. Ciastka wyjmujemy z piekarnika gdy są jeszcze miękkie, zastygają podczas studzenia. Na zewnątrz mają być chrupiące, w środku ciągnące. Upiec drugą partię ciastek. 
Smacznego.
Źródło: kwestia smaku





poniedziałek, 2 grudnia 2013

O dinozaurze, pierogach i zazdrości.





To będzie wątek narzekający.
Gdy kilka miesięcy temu, dokładniej trzy, słyszałam o tym jak to dzieci chorują w przedszkolach, że wszystkie bez wyjątku, że zobaczę co mnie czeka, że to po prostu będzie katastrofa... przytakiwałam grzecznie: tak, tak, pewnie masz rację i szłam dalej. Bez przesady, w końcu nikt nie zna lepiej mojego dziecka ode mnie, prawda? Mojego syna, który przez pierwsze trzy lata kilka razy złapał katar i raz brał antybiotyk. Takie gadanie bez sensu.
Okazało się że nie do końca bez sensu.
Zaczęło się zgodnie z przepowiedniami. Trzy dni w przedszkolu, tydzień w domu. Zapalenie oskrzeli, jeden antybiotyk, drugi, katar, kaszel. Podobnież po pierwszym roku w przedszkolu będzie lepiej. Mam nadzieję że ta obietnica się spełni. 
Choć wątpię w sytuacjach, gdy rano w szatni słyszę jak dziecko obok zaraz wypluje swoje płuca, a tatuś mówi: a co to za kaszelek, rano go jeszcze nie było. 
Tak jasne, nie było. I już wiem że zaraz Iwo też złapie ten kaszelek.
Ilość dni obecnych w przedszkolu w listopadzie? 6 dni! 6 dni! 6 dni!
A wiadomo, jak synek siedzi w domu, to mamusia też.
I czeka z wytęsknieniem na godzinę dziewiętnastą aż tatuś stanie w drzwiach i usłyszy: Tato, pobawisz się ze mną?
Bo ja się pytam, ile można? Ile godzin dziennie można się bawić klockami, puzzlami (a nie, to nudne), farbami i oczywiście - najważniejsze - samochodami! W wyścigi, zderzenia itd. No ile? 
Zawsze zostaje telewizor i bajki, och to najlepsze co może być! Ale nie chcemy przecież żeby nasze dzieci niszczyły sobie oczki, lepiej żeby pobawiły się kreatywnie. Więc są dwie, trzy bajki dziennie. Ktoś powie że to i tak za dużo, ale kiedyś trzeba ugotować obiad, czy po prostu zamknąć się na chwilę w innym pokoju żeby nie zwariować. I żebym została dobrze zrozumiana, nie jestem wyrodną matką i kocham swoje dziecko najbardziej na świecie, ale lubię też być sama ze sobą a takie chwile to rzadkość.
Zazdroszczę mojej przyjaciółce, jej pracy. Przebywania z dorosłymi ludźmi, rozwijania się, ciągłych wyjazdów służbowych, tego że od rana wygląda jak kobieta: z makijażem, na szpilkach, w sukience.
A ona zazdrości mi. Tego że mam czas dla dziecka, że mogę chodzić w piżamie do południa i mam czas upiec ciasto. Dlaczego tak trudno połączyć te dwa światy? Dlaczego zazdrościmy innym, nie doceniając tego co mamy?





Zaczynam więc nowy dzień. Dres, kucyk ( bo nie oszukujmy się, która z nas pięknie się ubiera, robi makijaż, gdy w perspektywie ma kolejny dzień spędzony w domu?) i ruszamy. Klocki, samochody, farby. 
Dziś malujemy dinozaura, dołączy do pieska z przed kilku dni.

A później lepimy pierogi. Ruskie. Ja pięćdziesiąt cztery, Iwo jeden. Ale z jakim zaangażowaniem!





Składniki na ciasto:
3 szklanki mąki
łyżka oleju słonecznikowego
szczypta soli


Do miski wsypać mąkę, dodać olej i wymieszać. Wlać szklankę gorącej wody, wyrobić gładkie ciasto. Uformować z niego kulę i przykryć ciepłą miską. Dzięki temu fortelowi ciasto dojrzeje i stanie się szalenie plastyczne.


Składniki na farsz:
1/2 kg ziemniaków
1/2 kg białego sera (użyłam półtłustego)
2 cebule pokrojone w kostkę
2 łyżki oleju
 

Cebulę pokroić w kostkę i usmażyć na złoto na oleju. Ziemniaki ugotować, przecisnąć przez praskę razem z serem. Dodaj podsmażoną, złotą cebulkę. Wymieszać dokładnie.
Ciasto rozwałkować na cienki placek. Wykroić kółka i nakładać na każde po łyżce farszu  dokładnie sklejając brzegi. Pierogi wrzucić na osolony wrzątek i gotować ok. 2-3 minut od wypłynięcia.
Smacznego.
Źródło: lawendowy dom




czwartek, 28 listopada 2013

Sernik orzechowy


Nadchodzi. 
Powoli małymi kroczkami.
Czuję ją na twarzy z  zimnym wiatrem, przez który wracam do domu z czerwonym nosem.
Przez dni w których tak mało światła i które są za krótkie.
Zima.
No choć, nie boję się.
Mam ciepłą czapkę i szalik. 
I mam cudowny sernik, na myśl o którym robi mi się cieplej.
Wracam więc ze spaceru, wieczornego, choć dopiero szesnasta, rozgrzewam dłonie trzymając kubek gorącej herbaty a przede mną sernik. Orzechowy.
I już mi dobrze.






Składniki na spód:


1¾szklanki pokruszonych ciastek digestive 
1/3 szklanki rozpuszczonego masła
  
Składniki na spód wymieszać, wcisnąć w dno formy (tortownicy) o średnicy 23 cm. Podpiec w temperaturze 175ºC przez 6 minut.

   
Składniki na masę orzechową:

2/3 szklanki golden syrupu (lub płynnego miodu)
1/3 szklanki roztopionego masła 
1 łyżka ciemnego brązowego cukru 
2 jaja 
1,5 szklanki posiekanych orzechów włoskich (lub innych) 
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  
Wszystkie składniki wymieszać, podgrzać, gotować 8 - 10 minut do zgęstnienia, ciągle mieszając. Wylać na podpieczony spód i odstawić na bok.


Składniki na masę serową:

750 g sera na serniki 
1 szklanka brązowego cukru 
2 łyżki mąki 
4 jajka 
2/3 szklanki kremówki 
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii


Ser zmiksować, dodawać stopniowo cukier, mąkę, jajka wbijać po jednym i dalej miksować. Na końcu wlać kremówkę i ekstrakt z wanilii, zmiksować. Masę serową wylać na masę orzechową.

Piec 1 godzinę w temperaturze 175ºC. Wystudzić i trzymać w lodówce minimum 4 h przed podaniem.
Smacznego.
Źródło: moje wypieki



 

poniedziałek, 25 listopada 2013

Torcik kawowy

Oto intensywnie kawowy torcik, coś dla amatorów kawy, ale nie tylko.
Kawę piję bardzo rzadko, najwyżej kilka razy w roku, choć bardzo lubię jej zapach. Zamiast mnie pobudzać, sprawia że robię się senna. Tak to już ze mną jest.
Ale ten torcik mogłabym jeść znacznie częściej... mocny, wyrazisty smak, nie jest słodki a polewa z czekolady będzie moim ulubionym przepisem do dekorowania innych wypieków.
Bardzo dobrze się go kroi, jest miękki i dobrze smakuje nawet na trzeci dzień.






Biszkopt:
3 jajka
1/3 szklanki cukru
1/3 szklanki gorzkiego kakao
1/3 szklanki mąki pszennej tortowej

Masa kawowa: 
1 łyżka stołowa żelatyny + 2 łyżki wody do namoczenia
190 ml zaparzonej mocnej kawy
4 łyżki likieru kawowego (opcjonalnie)
250 ml śmietanki kremówki 30%, zimnej
250 g mascarpone


Polewa czekoladowa:
100 ml śmietanki kremówki 30%, zimnej
1 łyżka masła
100 g czekolady deserowej

do nasączenia: 1/3 szklanki likieru kawowego (lub osłodzonej kawy)
do przełożenia: 100 g konfitury wiśniowej lub śliwkowej
do dekoracji: owoc granatu, kandyzowane wiśnie



Biszkopt:
Formę około 20 x 30 cm posmarować masłem, wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzać do 170 stopni C. Białka ubijać na małych obrotach miksera przez 2 minuty aż się spienią. Stopniowo zwiększając obroty miksera dodawać po łyżce cukier. Białka ubijać jeszcze na wysokich obrotach miksera przez kilka minut aż będą sztywne i błyszczące. Wciąż ubijając dodawać stopniowo żółtka. Dodać przesianą mąkę i przesiane kakao (wymieszać je ze sobą), najlepiej w 3 partiach, za każdym razem delikatnie mieszając. Masę wyłożyć do tortownicy i piec przez 20 minut. Ostudzić.
Biszkopt nasączyć likierem kawowym, posmarować konfiturą wiśniową.

Masa kawowa:
Żelatynę wymieszać z wodą i odstawić na 10 minut, następnie dodać do gorącej kawy i dokładnie rozpuścić mieszając. Dodać likier i ostudzić (jeśli nie używamy likieru, dodajemy 2 łyżki cukru). Dodawać po łyżce do mascarpone energicznie mieszając. W oddzielnej misce ubić na sztywno śmietankę kremówkę, dodać do mascarpone i wymieszać. Wyłożyć na ciasto, wyrównać powierzchnię i wstawić do lodówki do czasu aż masa zesztywnieje, minimum godzina.

Polewa czekoladowa:
Śmietankę ubić na sztywną pianę. Następnie zagotować w rondelku. Odstawić z ognia, dodać masło, wymieszać do rozpuszczenia. Następnie dodać połamaną na kosteczki czekoladę i mieszać do jej całkowitego rozpuszczenia się. Polać i rozprowadzić po powierzchni masy kawowej. Ciasto wstawić do lodówki na kilka godzin.
Źródło:  kwestia smaku


Pijana śliwka


Ciasto pijana śliwka to pewnego rodzaju klasyka. Pewnie nie raz spotkaliście się z nim na imieninach u cioci.
Dużo zachwytów nad nim znalazłam w internecie, więc postanowiłam spróbować. 
I rzeczywiście ciocie były zachwycone! Pyszny biszkopt, masa budyniowa nie za ciężka i nie za słodka.
Trochę ciężko ciasto  ładnie pokroić, czekolada się łamie i śliwki potrafią wypadać, więc minus za walory estetyczne.





Składniki:

Biszkopt:
5 jajek
3/4 szklanki cukru
3/4 szklanki mąki pszennej
1/4 szklanki maki ziemniaczanej
1 kopiasta łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki kakao
2 łyżki oleju
2 łyżki soku z cytryny

Masa:
250 g masła
1/2 litra mleka
3/4 szklanki cukru
3 żółtka
6 łyżek mąki pszennej ( lub 1 łyżka plus budyń waniliowy lub śmietankowy)
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 cukier waniliowy

 Polewa:
200 g czekolady gorzkiej lub deserowej
100 g masła
4 łyżki mleka lub słodkiej śmietanki

oraz:
400 g śliwek kalifornijskich
1/2 -1 szklanki wódki(lub rumu), moim zdaniem 1/2  wystarczy, choć ja robiłam z 1 szklanki
3/4 szklanki wody i 2 łyżki cukru na syrop, w którym będziemy gotować śliwki.

Z wody i cukru gotujemy syrop, do którego wkładamy śliwki i gotujemy na lekkim ogniu przez 5-7 minut aby zmiękły, ale nie rozgotowały się. Odcedzamy(płyn zachowujemy) i studzimy. W naczyniu, które można szczelnie przykryć, zalewamy śliwki alkoholem.  Robimy to na ok 8-12 godzin przed planowanym wykonaniem ciasta(śliwki muszą wchłonąć alkohol), najlepiej zostawić je na noc.

Białka ubijamy na sztywno, gdy są ubite, dodajemy cukier, potem po jednym żółtku, następnie przesiana mąkę z proszkiem. Dodajemy pozostałe składniki i delikatnie mieszamy łyżką. Wykładamy do dużej foremki ( u mnie 23 na 38 cm) wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy w temperaturze 160-170 st C przez 30-40 minut(sprawdzić patyczkiem)

Mleko, cukier, cukier waniliowy, żółtka, mąki(lub budyń) umieszczamy w rondelku. Podgrzewamy, na początku najlepiej roztrzepując ręczną trzepaczką, a potem stale mieszając, by masa się nie przypaliła. Gdy się zagotuje, zdejmujemy powstały budyń z ognia i studzimy. Masło rozcieramy mikserem i stopniowo dodajemy wystudzony budyń.

Biszkopt nasączamy lekko syropem z gotowania śliwek(dolewamy wody i soku z cytryny), na to nakładamy masę budyniową, a na masę jedna przy drugiej śliwki. Wstawiamy do lodówki.

Składniki na polewę rozgrzewamy na parze, dobrze mieszamy i polewamy wierzch ciasta. Wstawiamy do lodówki.

Smacznego.
Źródło: raspberries and cream






piątek, 22 listopada 2013

Ryba po grecku






Składniki, około 6 porcji:
1/2 kg marchewki
15 dag pietruszki
10 dag selera
1 duża cebula
1 mały por (biała część)
3 szklaki wrzącej wody
1 łyżeczka soli
 2 - 3 ziela angielskie
1 listek laurowy
po 1/2 łyżeczki: pieprzu, słodka papryka, bazylia, oregano
1 mały słoiczek (100 g) koncentratu pomidorowego
800 g filetów białej ryby (np. dorsza, morszczuk, mintaj), mrożonego lub świeżego
olej roślinny do smażenia

Ryby rozmrozić i bardzo dokładnie osuszyć papierowymi ręcznikami. Rybę pokroić na kawałki, posypać solą, pieprzem, odłożyć. Obtoczyć w mące, ale dopiero przed samym smażeniem.Marchewkę, pietruszkę i seler zetrzeć na jarzynowej tarce o grubych oczkach. Przełożyć do garnka i zalać wrzącą wodą, posolić. Gotować przez 15 - 20 minut pod uchyloną pokrywką. Pod koniec dodać ziele angielskie i listek laurowy. W czasie gdy gotują się warzywa można usmażyć rybę, z dwóch stron na lekko zrumieniony kolor. W mące obtoczyć bezpośrednio przed smażeniem.Odlać trochę wywaru (około pół szklanki) i rozmieszać w nim koncentrat pomidorowy. Cebulę i por pokroić w półplasterki i zeszklić na oleju, dodać ugotowane warzywa i koncentrat, wymieszać, zagotować. Doprawić do smaku. Gorące warzywa położyć na usmażonej rybie.

Smacznego.
źródło: kwestia smaku




poniedziałek, 4 listopada 2013

Beziki cynamonowe





Składniki:
3 białka
150 g drobnego cukru
1/2 łyżeczki cynamonu

Białka ubić mikserem na wysokich obrotach przez ok. 3 minuty, następnie powoli wsypywać cukier z cynamonem i ubijać tak długo, aż piana będzie bardzo sztywna i lśniąca.
Piekarnik nagrzać do 170 st C.
Pianę przełożyć do rękawa cukierniczego i wyciskać nieduże beziki bezpośrednio na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.
Wstawić do piekarnika, piec 5 minut, zmniejszyc temp. do 140 st C, piec kolejne 10 minut, zmniejszyć do 120 st C i piec jeszcze 5 minut ( ja piekłam jeszcze 20 min, wszystko zależy od wielkosci bezików). Upieczone beziki powinny być kruche, w żadnym razie miękkie. W razie potrzeby można zostawić je w wyłączonym, ciepłym piekarniku, by wyschły.

Smacznego.
źródło: white plate